Zadzwonił dziś telefon z Sudanu Płd. Mają tam w radiu nowy system emisyjny, a w raz z nim nowy support techniczny. A telefon był o tym, że w zasadzie to producent softu ich zlewa i to wsparcie to jest tylko na fakturze. I czy nie wlazłbym do nich na emisję przez teamviewera i tego nie spróbował naprawić Audyszyna, bo przestał działać…
Ten telefon zbiegł się w czasie z tym, że zdjecia google przypomniały mi, jak osiem lat temu wraz z Kot Hertz po powrocie z radia do obozu i przyciężkiej kolacji zajęliśmy się piwami. Dołączył do nas nasz gospodarz imieniem Keith o polsko brzmiącym nazwisku. Przekazał nam kilka informacji m.in. o tym, że stacja SRS FM, którą przyjechaliśmy rychtować działa tak jak działała do końca września. Potem organizacja, która je prowadziła, musi przekazać radio innej. Wymienia się wtedy wszystkich od góry do dołu, inwentaryzuje i tak dalej. W skrócie: to są pieniądze amerykańskich podatników, więc chodzi o to, żeby się nikt na takim radiu w dalekim kraju nie uwłaszczył.
Przy kolejnym piwie zgadało się na temat tego, że jest problem z logo radia, bo radio będzie miało nową nazwę, a więc i nowe logo – a typ co je zaprojektował, nie trafił z kolorystyką. Nasz gospodarz otworzył laptopa i pokazał nam to dzieło. Pospieszył też z recenzją, palcem wskazując: „This just sucks”. Szło już kolejne piwo, więc odpowiedzią musiało być hasło „hold my beer”. Następnego dnia kolegium redakcyjne przyklepało poprawioną wersję. (na obrazku: wersja oryginalna, pierwsza poprawka, wersja po kolejnym White Bullu).
OK, jestem sentymentalny, więc pójdę na tego teamviewera. Obejrzę przy okazji to cudo, które kupili. Zawsze to jakaś nowa wiedza o tym, czego nie kupować.
P.S. W Sudanie Płd też wszyscy mają wyj*bane na maseczki