„Zenek”. Obejrzałem, przyznaję się. To jak ze słuchaniem Radia Maryja – poznaj, żeby wiedzieć co krytykujesz. Pierwszy raz muszę zgodzić się z red. Raczkiem – wszystko, co powiedział o tym filmie, to niestety prawda. Nie będę się zatem powtarzał, znajdziecie na youtubie.
Mnie w głowie pozostała jedna refleksja po tej projekcji. Że to smutne czasy, w których naprawdę utalentowany muzyk – jakim jest Daniel Bloom – komponuje muzykę do filmu o naprawdę mizernym wokaliście Zenku Martyniuku. I z jednej strony rozumiem Blooma, bo godnościom osobistom rodziny nie wyżywisz. Z drugiej jednak strony żal patrzeć jak cukierek odwija się z papierka, żeby zrobić miejsce dla przyschniętego gónwa.